Strona główna › Blog › Statyny: skąd tyle kontrowersji
Statyny - skąd tyle kontrowersji
Mało który lek ma jednocześnie tak mocne dane za sobą i tak złą prasę. Leki obniżające stężenie cholesterolu należą do najczęściej ordynowanych w Polsce, a w wyszukiwarce podpowiedź o ich szkodliwości pojawia się szybciej niż podpowiedź o skuteczności. Ten tekst rozkłada spór na części: co w nim jest kwestią liczb, co kwestią sposobu ich opowiadania, a co zwyczajnie nieprawdą.
Najważniejsze w skrócie
Spór wokół tych leków nie dotyczy tego, czy obniżają cholesterol, bo to jest zmierzone od dziesięcioleci. Dotyczy skali korzyści u pojedynczej osoby, częstości dolegliwości i tego, jak jedno i drugie przedstawia się pacjentowi.
- O co idzie spór
- O przełożenie dużych wyników z badań na jednego człowieka. Ta sama tabletka daje inną korzyść osobie po zawale i osobie bez żadnych obciążeń, a w publicznej dyskusji obie sytuacje wrzuca się do jednego worka.
- Co jest ustalone
- Obniżenie frakcji LDL zmniejsza liczbę zawałów i udarów w kolejnych latach leczenia, a efekt rośnie wraz ze skalą obniżenia i z długością leczenia. Ten wniosek powtórzył się w zbiorczych analizach dziesiątek badań z grupą kontrolną.
- Zarzut najgłośniejszy
- Dolegliwości mięśniowe. Zgłasza je spora część pacjentów, a przypisanie objawu lekowi jest trudniejsze, niż wygląda. Rozpisaliśmy to osobno w tekście o bólach mięśni przy leczeniu obniżającym cholesterol.
- Zarzuty, których dane nie potwierdzają
- Trwałe pogorszenie pamięci, powszechne uszkodzenie wątroby i rzekomy niedobór cholesterolu w mózgu. Każdy z nich był przedmiotem przeglądów agencji rejestracyjnych.
- Zarzut częściowo trafny
- Nieco częstsze rozpoznania cukrzycy, głównie u osób, które już wcześniej miały nieprawidłową glikemię. Rząd wielkości to jedno dodatkowe rozpoznanie na kilkaset osób leczonych przez kilka lat.
- Kategoria dostępności
- W Rejestrze Produktów Leczniczych wszystkie preparaty z atorwastatyną, rosuwastatyną i simwastatyną mają kategorię Rp, czyli wydawane z przepisu lekarza. Występują w kilku mocach, a dobór substancji należy do lekarza.
- Czego tu nie znajdziesz
- Dawek, schematów przyjmowania i porad, czy odstawić lek. To decyzje lekarza, który zna Twoje wyniki, resztę leczenia i choroby towarzyszące.
Skąd wzięła się zła prasa
Reputacja tej grupy leków psuła się przez trzy dekady w trzech falach: najpierw entuzjazm i masowe ordynowanie, potem głośny spór wewnątrz samego środowiska medycznego, a na końcu przeniesienie tego sporu do internetu, gdzie liczby przestały mieć kontekst.
Pierwsze duże badanie z grupą kontrolną, które pokazało mniej zgonów u osób po zawale przyjmujących lek obniżający cholesterol, opublikowano w połowie lat dziewięćdziesiątych. Kolejna dekada dała serię podobnych wyników, także u osób bez przebytego zawału. Skutkiem był gwałtowny wzrost liczby recept, a razem z nim zjawisko, którego nikt nie zaplanował: lek zaczęły przyjmować miliony ludzi, którzy dobrze się czuli i nie mieli żadnego objawu do wyleczenia.
Wtedy zaczęła się druga fala. W 2013 roku w brytyjskim czasopiśmie medycznym ukazał się tekst podający, że działania niepożądane dotyczą kilkunastu procent leczonych. Liczba pochodziła z obserwacji bez grupy kontrolnej, więc opisywała po prostu dolegliwości ludzi po pięćdziesiątce, a nie skutek leku. Redakcja opublikowała później korektę tego fragmentu, tylko że pierwotna liczba żyje w obiegu do dziś. Odpowiedź drugiej strony, oparta na zbiorczej analizie badań z zaślepieniem, wyszła trzy lata później i była równie stanowcza. Publiczność zobaczyła głównie to, że lekarze kłócą się między sobą.
Trzecia fala to internet i film dokumentalny jako źródło wiedzy o leczeniu. Materiał, w którym pacjent opowiada o swojej historii, jest zrozumiały i przemawia do wyobraźni. Tabela z liczbą zdarzeń na tysiąc pacjentów nie przemawia do nikogo. Ta asymetria wystarcza, żeby lek z twardymi danymi za sobą miał w powszechnym odczuciu opinię gorszą niż preparat, o którym nie wiadomo nic.
Nie pomaga też mechanizm: lek, który działa, nie daje żadnego odczucia poprawy. Pacjent nie widzi zawału, który się nie zdarzył. Widzi tylko tabletkę i ewentualnie dolegliwość, która się pojawiła.
Spór o liczby, nie o mechanizm
Największe nieporozumienie bierze się z tego, że tę samą korzyść można opisać na kilka sposobów, a każdy brzmi zupełnie inaczej. Wszystkie poniższe zdania mogą opisywać identyczny wynik badania.
| Sposób opisu | Jak brzmi w praktyce | Co dokładnie znaczy |
|---|---|---|
| Ryzyko względne | mniej zdarzeń o jedną czwartą | Porównanie dwóch grup w badaniu. Brzmi mocno i tak zwykle mówi się w nagłówkach, ale nie mówi nic o tym, jak duże było ryzyko wyjściowe. |
| Ryzyko bezwzględne | o dwie osoby na sto w ciągu pięciu lat | Ta sama liczba przełożona na konkretną populację. Przy niskim ryzyku wyjściowym wychodzi mała wartość, przy wysokim wielokrotnie większa. |
| Liczba osób do leczenia | trzeba leczyć kilkadziesiąt osób, żeby jedna uniknęła zdarzenia | Odwrotność ryzyka bezwzględnego. Sformułowanie używane najczęściej przez krytyków, choć dla profilaktyki chorób przewlekłych takie wartości są typowe. |
| Efekt w czasie | korzyść narasta z każdym rokiem leczenia | Miażdżyca rozwija się latami, więc krótkie leczenie daje mało, a przerywane jeszcze mniej. Badania trwały zwykle kilka lat i to okno widać w wynikach. |
Zestawienie ilustruje sposób prezentowania danych, a nie prognozę dla konkretnego pacjenta. Twoją korzyść szacuje lekarz na podstawie wyniku lipidogramu, ciśnienia, palenia, wieku i chorób towarzyszących.
Stąd wynika praktyczny wniosek, który w sporze publicznym ginie: pytanie „czy statyny działają” jest źle postawione. Lepsze jest pytanie „ile daje mi ten lek przy moim ryzyku”. U osoby po zawale albo z zaawansowaną miażdżycą korzyść bezwzględna jest duża i decyzja bywa prosta. U osoby czterdziestoletniej z pojedynczym nieprawidłowym wynikiem i bez innych obciążeń korzyść z leczenia farmakologicznego jest znacznie mniejsza, a punktem wyjścia jest dieta, ruch i rzucenie palenia. Właśnie dlatego wartości docelowe rozpisano osobno dla każdej grupy ryzyka, o czym piszemy przy okazji tego, jak czytać wynik cholesterolu LDL.
Ryzyko wyjściowe da się oszacować, zanim usiądziesz do rozmowy z lekarzem. Nie potrzebujesz do tego badań poza lipidogramem i pomiarem ciśnienia, wystarczy uczciwie zebrać czynniki, które masz. Pomaga w tym przegląd czynników ryzyka sercowo-naczyniowego, który przygotowaliśmy w formie listy pytań.
Cztery zarzuty, które wracają najczęściej
Cztery zarzuty pojawiają się w niemal każdej rozmowie: mózg, cukrzyca, wątroba i teza o niedoborze cholesterolu. Dwa z nich zostały sprawdzone i odrzucone, jeden jest realny w niewielkiej skali, a jeden opiera się na nieporozumieniu co do fizjologii.
- Pamięć i sprawność umysłowaZgłoszenia zaburzeń pamięci przeanalizowały agencje rejestracyjne po obu stronach Atlantyku. Opisywane przypadki były nieliczne, rozproszone i przemijały po przerwaniu leczenia, a w badaniach porównawczych nie potwierdzono trwałego pogorszenia funkcji poznawczych ani związku z otępieniem. Amerykańska agencja leków zniosła w związku z tym wymóg rutynowej kontroli w tym kierunku. Jeśli zauważasz u siebie pogorszenie koncentracji, powiedz o tym lekarzowi, bo za takim objawem częściej stoi choroba tarczycy, niedokrwistość albo zaburzenia nastroju.
- Nowe rozpoznania cukrzycyTen zarzut jest częściowo trafny i widnieje w charakterystykach produktów. Leczenie nieznacznie zwiększa liczbę nowych rozpoznań cukrzycy, prawie wyłącznie u osób, które już wcześniej miały nieprawidłową glikemię na czczo, nadwagę albo zespół metaboliczny. Skala to rząd jednego dodatkowego rozpoznania na kilkaset leczonych osób w ciągu kilku lat, przy równoległym spadku liczby zawałów i udarów, który jest większy. Praktyczna konsekwencja jest inna, niż podpowiada intuicja: nie odstawienie leku, tylko kontrola glukozy i praca nad masą ciała. Sygnały, po których poznaje się początek choroby, opisaliśmy w dziale cukrzyca i metabolizm.
- WątrobaPrzemijający wzrost aktywności aminotransferaz zdarza się u niewielkiego odsetka pacjentów, zwykle w pierwszych miesiącach, i sam ustępuje. Ciężkie uszkodzenie wątroby jest bardzo rzadkie. Dlatego badania wątrobowe wykonuje się przed włączeniem leczenia i kontrolnie później, a nie co miesiąc. Osobna sprawa to alkohol i zaawansowana choroba wątroby, które lekarz musi znać przed podjęciem decyzji, bo zmieniają rachunek ryzyka.
- Teza o niedoborze cholesteroluArgument brzmi: cholesterol jest potrzebny mózgowi i hormonom, więc jego obniżanie musi szkodzić. Nieporozumienie polega na tym, że mózg wytwarza własny cholesterol na miejscu i nie pobiera go z krwi, a produkcja hormonów zużywa go w ilościach nieporównywalnie mniejszych od tych, które krążą w naczyniach. Obniżenie frakcji LDL nie odbiera organizmowi budulca. W badaniach z bardzo niskimi wartościami LDL nie stwierdzono z tego powodu odrębnej grupy powikłań.
Zarzutów jest oczywiście więcej i część z nich krąży w wersji trudnej do zweryfikowania, bo nie podaje żadnej liczby. Prosty test przydatności informacji: sprawdź, czy autor porównuje grupę leczoną z grupą nieleczoną. Bez takiego porównania każda lista dolegliwości opisuje po prostu zdrowie populacji w danym wieku.
Dlaczego mięśnie napędzają całą dyskusję
Dolegliwości mięśniowe są najczęstszym powodem odstawienia tych leków i to one zasilają internetowe dyskusje. Kłopot polega na tym, że objaw jest realny i dokuczliwy, a jego źródło rozstrzyga się dopiero po badaniach i po sprawdzeniu, kiedy dokładnie się pojawił.
Badania, w których pacjent przyjmował naprzemiennie preparat z substancją czynną i bez niej, nie znając kolejności, pokazały rzecz niewygodną dla obu stron sporu. Dolegliwości występowały w obu okresach, więc krytycy nie mieli racji co do przyczyny, a lekarze przekonujący pacjenta, że „nic mu nie jest”, nie mieli racji co do samego objawu. Ból był mierzalny i wpływał na codzienne funkcjonowanie, tylko nie pochodził z tabletki.
Dla rozmowy z lekarzem zmienia to jedną rzecz: zamiast rozstrzygać, czy lek szkodzi w ogóle, sprawdza się, czy szkodzi Tobie. Rozstrzyga o tym moment wystąpienia objawu względem włączenia leku, rozkład dolegliwości na ciele, wyniki badań i reakcja na kontrolowaną zmianę leczenia. Cały ten tor rozpisaliśmy w osobnym tekście o bólach mięśni przy leczeniu obniżającym cholesterol. Planowana przerwa w przyjmowaniu bywa narzędziem diagnostycznym, ale jest to narzędzie lekarza, nie pacjenta, bo o wynik trzeba zapytać w odpowiednim momencie i mieć plan na potem.
Warto znać jeszcze jeden trop, bo bywa pomijany. Nierozpoznana niedoczynność tarczycy potrafi jednocześnie podnosić cholesterol, dawać bóle mięśni i zwiększać podatność na dolegliwości podczas leczenia. Dlatego przy nowym problemie lipidowym albo przy niejasnych objawach mięśniowych lekarz często zleca oznaczenie TSH, a co dalej wynika z nieprawidłowego wyniku, opisujemy przy leczeniu niedoczynności tarczycy.
Co się dzieje, gdy pacjent odstawia lek sam
Odstawienie na własną rękę zabiera korzyść z leczenia i zwykle nie rozwiązuje problemu, który do niego doprowadziło. Nic się przy tym nie dzieje od razu, i to jest najbardziej mylące: przez pierwsze miesiące samopoczucie bywa identyczne.
Wytrwałość w leczeniu przewlekłym jest niska we wszystkich rozpoznaniach, które nie bolą. Badania nad przyjmowaniem leków obniżających cholesterol pokazują, że w pierwszym roku przerywa je mniej więcej co druga osoba, a spora część tych decyzji zapada bez rozmowy z lekarzem. Powody układają się w powtarzalny zestaw: dolegliwość przypisana lekowi, tekst przeczytany w internecie, kończące się opakowanie w niewygodnym momencie, dobry wynik ostatniego badania odczytany jako koniec leczenia.
Ten ostatni powód zasługuje na osobne zdanie, bo z pozoru brzmi najrozsądniej ze wszystkich. Dobry lipidogram w trakcie leczenia pokazuje, że lek robi swoje, a nie że można go odłożyć na półkę. Po odstawieniu wartości wracają do punktu wyjścia w ciągu kilku tygodni, tylko bez żadnego objawu, który by o tym uprzedził.
Rzecz, o której pacjenci często nie wiedzą: pole manewru u lekarza jest szerokie i nie kończy się na „bierz albo nie bierz”. Do dyspozycji jest inna substancja z tej samej grupy, inna moc, zmiana schematu, dołączenie leku o innym mechanizmie, na przykład ezetymibu, który występuje osobno i w połączeniach stałych z atorwastatyną lub rosuwastatyną. Wszystkie te preparaty mają w rejestrze URPL kategorię Rp. Do tego dochodzi część rozmowy, która nie dotyczy leków wcale: ciśnienie, palenie, masa ciała i aktywność zmieniają ryzyko niezależnie od cholesterolu, a przy nadciśnieniu bywa, że sensowniejszym krokiem jest korekta leczenia hipotensyjnego, o czym piszemy przy monoterapii i leczeniu skojarzonym.
Odbierz e-receptę bez wychodzenia z domu
Kiedy ta droga ma sens
Konsultacja pisemna sprawdza się przy kontynuacji ustalonego leczenia: przyjmujesz lek obniżający cholesterol od dłuższego czasu, ostatnie wyniki są stabilne, a kończy się zapas. Pierwsze w życiu włączenie takiego leczenia wymaga pełnej oceny ryzyka i badania w gabinecie, więc w tym trybie lekarz zwykle odmówi i wyjaśni, czego zabrakło.
-
Opisujesz leczenie w formularzu
Rozpoznania, wszystkie przyjmowane leki razem z mocami, uczulenia, ostatni lipidogram oraz to, od kiedy przyjmujesz lek i czy zdarzały się przerwy.
-
Opłacasz konsultację
59 zł za konsultację lekarską, opcjonalnie 29 zł za tryb ekspresowy. Płatność BLIK, kartą albo przez Link.
-
Lekarz ocenia wniosek
Sprawdza przeciwwskazania i interakcje z resztą leczenia. Gdy potrzebuje pełniejszego obrazu, prosi o dokumentację albo o udostępnienie historii leczenia z Internetowego Konta Pacjenta.
-
Dostajesz decyzję
Przy decyzji pozytywnej kod e-recepty przychodzi e-mailem i jest widoczny w Internetowym Koncie Pacjenta. Realizujesz go w dowolnej aptece w Polsce, podając kod i numer PESEL.
Przedmiotem usługi jest konsultacja lekarska, a nie sam dokument, dlatego opłatę pobiera się niezależnie od decyzji. Przy odmowie z przyczyn medycznych opłatę zwracamy. Gdy lekarz poprosi o dokumentację, a ta nie zostanie przesłana, konsultacja została wykonana i opłata nie podlega zwrotowi. Przebieg opisaliśmy dokładniej na stronie jak to działa, a zasady wystawiania recept na leki brane codziennie w dziale recepty przewlekłe.
Praktyczne wnioski
Z tego sporu da się wyjść jedną drogą: zamienić pytanie ogólne na pytanie o siebie i przygotować się do rozmowy z lekarzem. Poniżej to, co realnie pomaga.
- Zapytaj o swoje ryzyko wyrażone liczbą. Nie o procent obniżenia, a o to, ilu osobom takim jak Ty leczenie oszczędza zdarzenie sercowe. Ta jedna zmiana pytania porządkuje całą rozmowę i pozwala porównać korzyść z kłopotem.
- Opisz dolegliwość dokładnie, zamiast ją nazywać. Kiedy się pojawiła, w których mięśniach, czy jest symetryczna, co ją nasila i czy w tym samym czasie doszło coś nowego: inny lek, infekcja, nowy rodzaj wysiłku. Taki opis rozstrzyga więcej niż samo słowo o bólu.
- Nie odstawiaj leku przed rozmową. Odstawienie zaciera obraz i utrudnia ocenę, a przy wysokim ryzyku sercowo-naczyniowym każdy miesiąc bez leczenia coś kosztuje. Jeśli objaw jest silny, poproś o kontakt szybciej, zamiast decydować samodzielnie.
- Weź na rozmowę komplet danych. Ostatni lipidogram z jednostkami, wyniki wątrobowe, glukozę, ciśnienie z pomiarów domowych i pełną listę leków oraz suplementów. Suplementy mają tu znaczenie, bo część z nich wpływa na usuwanie substancji z organizmu.
- Sprawdź, czy nie leczysz dwóch problemów jednym lekiem. Przy podwyższonym cholesterolu i zmęczeniu, przyroście masy ciała albo bólach mięśni oznaczenie TSH bywa krokiem, który zmienia całe postępowanie.
- Nie kupuj preparatów obniżających cholesterol na własną rękę. Kwas acetylosalicylowy w małych dawkach kardiologicznych jest w rejestrze dostępny bez recepty, ale to inny lek o innym zadaniu i nie zastępuje leczenia lipidowego. Leki z grupy statyn i ezetymib mają kategorię Rp.
Nie czekaj na konsultację, zadzwoń pod numer 112, gdy pojawi się ból w klatce piersiowej trwający dłużej niż kilka minut, zwłaszcza z dusznością, zimnym potem albo promieniowaniem do żuchwy lub ramienia, a także przy nagłym opadnięciu kącika ust, osłabieniu ręki po jednej stronie ciała, bełkotliwej mowie lub zaburzeniach widzenia. Osobno pilnej oceny wymaga bardzo silny, rozlany ból mięśni z ciemnym moczem i osłabieniem, bo tak wygląda rzadkie, ale poważne uszkodzenie mięśni.
Co dalej
Teksty czytane najczęściej razem z tym: interpretacja lipidogramu, ocena ryzyka i praktyka leczenia przyjmowanego codziennie.
O co pytacie najczęściej
Czy to prawda, że statyny niszczą wątrobę?
Nie w takiej skali, w jakiej się to powtarza. Przemijający wzrost aktywności enzymów wątrobowych dotyczy niewielkiego odsetka leczonych, pojawia się zwykle w pierwszych miesiącach i sam ustępuje, a ciężkie uszkodzenie wątroby jest bardzo rzadkie. Dlatego badania wątrobowe wykonuje się przed rozpoczęciem leczenia i kontrolnie w trakcie, bez comiesięcznego sprawdzania. Inaczej wygląda sytuacja przy zaawansowanej chorobie wątroby i przy regularnym piciu alkoholu, bo wtedy rachunek ryzyka zmienia się na tyle, że lekarz musi o tym wiedzieć przed podjęciem decyzji.
Jeśli schudnę i zmienię dietę, będę mógł odstawić lek?
Czasem tak, ale rozstrzyga o tym lekarz, a nie sam wynik badania. Redukcja masy ciała, ograniczenie tłuszczów nasyconych, ruch i rzucenie palenia obniżają zarówno cholesterol, jak i całe ryzyko sercowo-naczyniowe, więc bywa, że u osoby z niskim ryzykiem wyjściowym wystarczą. U osoby po zawale, z zaawansowaną miażdżycą, z cukrzycą albo z hipercholesterolemią rodzinną sama zmiana stylu życia nie zastąpi leczenia, bo znaczna część wyniku wynika z genetyki. Wynik w normie u osoby leczonej mierzy skuteczność leku i nie jest dowodem, że da się go odstawić.
Skąd pochodzą liczby przytoczone w tym tekście?
Z zaleceń towarzystw naukowych i z charakterystyk produktów leczniczych, nie z pojedynczych publikacji prasowych. Skalę korzyści opisujemy na podstawie wytycznych europejskich towarzystw kardiologicznego i miażdżycowego oraz zbiorczych analiz badań z grupą kontrolną, częstość działań niepożądanych na podstawie charakterystyk produktów i przeglądów agencji rejestracyjnych, a kategorie dostępności i dostępne moce na podstawie Rejestru Produktów Leczniczych prowadzonego przez URPL. Podajemy rzędy wielkości, ponieważ dokładna liczba zależy od tego, kogo włączono do badania i jak długo trwała obserwacja.
Autor, recenzja medyczna i źródła
- Wytyczne Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Europejskiego Towarzystwa Miażdżycowego dotyczące postępowania w dyslipidemiach
- Polskie Towarzystwo Kardiologiczne: dokumenty dotyczące leczenia hipolipemizującego i nietolerancji leczenia
- Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego: ocena ryzyka sercowo-naczyniowego
- Polskie Towarzystwo Diabetologiczne: zalecenia kliniczne dotyczące postępowania w cukrzycy
- Europejska Agencja Leków: przeglądy bezpieczeństwa leków obniżających stężenie lipidów i charakterystyki produktów leczniczych
- Rejestr Produktów Leczniczych (URPL): kategorie dostępności, moce i postacie preparatów
- Rejestr Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą
Materiał ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji lekarskiej. Nie podajemy dawek ani schematów leczenia. O rozpoczęciu, zmianie i zakończeniu leczenia decyduje lekarz na podstawie indywidualnej oceny pacjenta. W stanie nagłego zagrożenia życia zadzwoń pod numer 112.